home Wywiady/Recenzje Wywiad z Jarosławem Gilem / Bullfinch / Premiera nowej płyty – Absorber

Wywiad z Jarosławem Gilem / Bullfinch / Premiera nowej płyty – Absorber

Lubuskie Dobrze Rockuje: Dlaczego wybraliście akurat takie metody promocji nowej płyty, aby publikować nowe utwory stopniowo, każdego dnia dodając na Facebooka i Youtube jeden kawałek?
Bullfinch: Jeśli Cię zaintrygowało, dlaczego tak zrobiliśmy, to chyba właśnie jest ten powód. Pracowaliśmy nad tą płytą ponad pół roku i gdy już przyszedł czas na wydanie, to trzeba było to zrobić jakoś tak, żeby ktoś to zauważył. Spamowanie ludzi przez 10 dni wydawało się więc być najlepszym sposobem na to. Może lepszy byłby wielki koncert premierowy, ale to mamy zaplanowane dopiero na Styczeń. Swoją drogą na razie numery z płyty są na Youtube, natomiast lada dzień płyta pojawi się na Spotify i Tidal, a pod koniec Listopada pojawią się też fizyczne digipaki z piękną okładką.

LDR: Skąd pomysł na tytuł Waszego drugiego krążka? Nie ukrywamy, że jest on dość nieoczywisty, biorąc pod uwagę tłumaczenie z języka angielskiego.
B:Tytuł płyty pochodzi od tytułu utworu Absorber, w dosłownym tłumaczeniu Pochłaniacz: „Będę dla Ciebie pochłaniaczem. Po co mamy oboje cierpieć, ja przyzwyczajony już jestem do przyjmowania ciosów. Będę powstrzymywał całe to gówno, które leci w Twoją stronę.” (brzydkie słowo możesz wykreślić). Drugi powód, dlaczego ta płyta się tak nazywa to taki, że ja zawodowo zajmuję się i pasjonuję akustyką. Pierwsza płyta nazywała się Background Noise (hałas tła), więc tytuł Absorber wydawał się idealny. Kto wie, może trzecia będzie miała tytuł Noise Induced Hearing Loss albo coś podobnie głupiego.

LDR: Piszecie swoje teksty po angielsku – skąd taki pomysł na siebie? Dlaczego nie tworzycie w języku ojczystym?
B: W tym zespole mi przypadło śpiewanie i pisanie tekstów i szczerze mówiąc wolę po angielsku bo jest to dużo, dużo, dużo prostsze. Polski język jest przepiękny, ale żeby tekst dobrze brzmiał, musi być naprawdę genialny. Śpiewałem w poprzednich zespołach po polsku i wychodziło mi to jednak dużo gorzej. Umówmy się może jednak, że nie powiedziałem tego, co przed chwilą powiedziałem i że oficjalny powód jest taki, że pierwsze lata swojego życia spędziłem w USA (W Charlottesville i Kentucky) i angielski był moim pierwszym językiem.

LDR: Jakie są wasze muzyczne plany na najbliższy czas?
Będziemy robili co możemy, żeby nie odejść w zapomnienie bez wsparcia wytwórni muzycznej. W styczniu zrobimy koncert premierowy w Zielonej Górze i spróbujemy pograć po Lubuskim. Później natomiast, gdy pierwsze objawy kryzysu wieku średniego dadzą o sobie znać, zaczniemy pracę nad trzecią płytą.

LDR: Czego jako słuchacze – odbiorcy Waszej muzyki, możemy Wam życzyć?
Żebyśmy się zobaczyli i usłyszeli na koncertach. Mamy ochotę pograć ile się da przez zimę i spróbujemy odwiedzić też Twoją miejscowość, Drogi Słuchaczu. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje koncertowe!

Lubuskie Dobrze Rockuje dziękuje za wywiad!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *