home Niusy, Wywiady/Recenzje ~ „Wciąż uciekam od harmonijki…” ~ z Łukaszem Łyczkiem Łyczkowskim:

~ „Wciąż uciekam od harmonijki…” ~ z Łukaszem Łyczkiem Łyczkowskim:

witnica

 

– Na każdym koncercie sprawiasz wrażenie, że dajesz z siebie 100 %.
Sam też na scenie pokazujesz jak bije Twoje serce dla publiczności. Za każdym razem osiągasz „efekt endorfinowy”?

– Musi tak być! Gram od 10 lat i nie było ani jednego koncertu zagranego od niechcenia. Nie ma takiej opcji. Jeśli przestałoby mi sie chcieć grac to wtedy zejdę ze sceny i przestane grać. Udawać nie będę.

 

– Zazwyczaj w zespole są cztery osoby lub pięć. Dlaczego skład Jam Band jest rozbudowany?
– Bo w bluesie im więcej tym lepiej! A w składzie zespołu brakuje mi jeszcze osoby z harmonijką. Harmonijka to tożsamość bluesa. Jej brzmienie przypomina saksofon, na którym nieraz gra na scenie zaproszony gość. Ja sam uciekam od harmonijki, żeby nie być porównywany do Ryśka Riedla.

 

– Bo Ciebie to denerwuje?
– Na początku denerwowało, potem to mnie nobilitowało, teraz za to dziękuję i szanuję i tylko proszę ludzi, aby to odbierali, jako szerzenie jego słów, ale nie utożsamiali mnie z nim.

 

– A przecież udałeś sie w minionym roku na casting do zagrania jego postaci w spektaklu „Skazany na bluesa”

– Chciałem uczestniczyć w czymś, co pozwoliłoby mi dalej tworzyć muzykę, bo ciągle stoję na rozdrożu miedzy rzeczywistością a marzeniami. Namówili mnie do tego znajomi ze Śląska, bo ten casting odbył sie w Katowicach. No i spróbowałem.

 

– Miałeś tam coś zaśpiewać czy zagrać?
– To nie był musical. Musiałem zmierzyć ze sie ze scenkami teatralnymi z prawdziwymi aktorami.
Przeżyłem fajną przygodę, doszedłem do finału. To było nowe i ciekawe.

 

– A jak oceniasz zwycięzcę Tomasza Kowalskiego?
– Ja mam, ciary gdy on śpiewa a jeśli chodzi o jego aktorskie zdolności to mam za małe kompetencje by to oceniać.

 

– I gdy program z tego castingu leciał w telewizji śniadaniowej to czy Łyczek który nienawidzi TVN nie zwymiotował ??
– Hm…Doszło do tego, że tacy ludzie jak Tomek Kowalski, jak Gienek Loska pojawiają się w takich programach. Żywa muzyka zaczyna zanikać i musimy się imać takich rzeczy. Niestety.
Oprócz udziału w castingu filmowym wziąłem też udział X-Factor. Wstydu nie przyniosłem. Dostałem sie do finałowej dziesiątki. Ale to był pakt z diabłem.

 

– Dlaczego? Czy to nie jest pozytywne ze TVN daje takie możliwości?
– On nie daje możliwości. On zabiera Ci osobowość i twoją muzykę. Mówią Ci, co masz robić, gdzie stać, ile masz czekać. Daje Ci numerek. Daje Ci szablon. Masz być towarem. To nie ma nic wspólnego z rock and roll`em!

 

– Czy odmówiłeś kiedykolwiek gdzieś koncertu?
– Były takie sytuacje, ale chodziło w tym o to ze jakaś partia polityczna chciała bym zagrać na wiecu wyborczym. Wtedy odmawiam. Poza tym zagram wszędzie. Na ulicy. Gdziekolwiek.

– A na Woodstocku jeszcze kiedyś zagrasz?
– Hm… Moje pierwotne wrażenie zastąpiło wielkie rozczarowanie. Życzę współczesnemu Woodstockowi by można było odnaleźć w nim ślady z 69 roku, bo jak dotąd ich brak.

– Czego możemy się spodziewać na nowej płycie 5 RANO?
– To będzie płyta oparta na prawdzie, przyjaźni, emocjach. Obiecuję, że będzie to płyta niezwykła!

– Czy Twoja Mama słyszała na żywo ‚List do M’?
– Oczywiście. Wykonałem po raz pierwszy Tę Piosenkę, gdy Ona była obecna na koncercie. Specjalnie dla Niej. Życzę każdemu żeby miał taka chwile żeby mógł podziękować Mamie za nieprzespane jej noce, za to ze czeka i kocha.

– Jaki jest Łyczek przy swojej Mamie?
– Przy mamie jestem wciąż Dzieckiem, które pyta ją ciągle o Życie.

Jak zaczyna się Twój powszedni dzień?
– W każdy powszedni dzień ignoruję budzik, który dzwoni o 6.05. No i muszę w końcu się, zebrać i wyjść do pracy, którą zresztą bardzo lubię. Mam tam relacje z ludźmi, dla których potrzebuję być drogowskazem, choć sam czasem nie wiem, dokąd trzeba iść…

 – Czy obetniesz kiedyś włosy? – Dobrowolnie nie! Chyba, że natura zdecyduje za mnie i je stracę, to wtedy się będę musiał z tym pogodzić.

– Właśnie uwolniłeś się z gipsowego ubranka. Czy obciążało Cie to? Czy musiałeś rezygnować z koncertów?
– Zrezygnowałem tylko z tych solowych, gdzie miałem zagrać na gitarze. Oczywiście, że gips mnie ograniczał, czułem się jak w więzieniu. Ale za to bardziej skupiłem się na wokalu niż na ekspresji. Przetrwałem to jakoś. Ja się specjalnie tym zagipsowaniem nie przejąłem, ale bardziej się przejąłem tym, że przeżywa to moja Karolina. I moja Mama.

– Skąd się biorą Twoje cykliczne połamania?
– Z rock and rolla. Z szaleństwa.

 

 

24 luty 2014` / rozmawiała: Sara Zdzitowiecka/  foto: Marta Niemczyk – Koncert Jam_Band – WITNICA