home Wywiady/Recenzje ~`Codziennie Opowiadam Siebie`~

~`Codziennie Opowiadam Siebie`~

z Basistą RWA:

– Co smakowitego wymyśliłbyś na deser?
– Coś bezczelnie czekoladowego o konsystencji budyniu, zamkniętego w wafelek lub rogalik. Z wiśniami w żelu 😉

– To pasjonujące! A najpierw spróbuj nam na deser objaśnić z pasją, czym różni się gitara basowa od nie basowej?
– Może powiem co ma wspólnego: gryf, struny i korpus z przystawkami. Gitara basowa to pochodna kontrabasu, gra się na niej inaczej, gra się co innego. Dźwięk jest oczywiście niski i służy nadaniu tonacji rytmowi nadawanemu przez perkusję. Poza tym bas lepiej uczy pokory.

kamil

– Moja przyjaciółka Marta, która uwielbia fotografować muzyków – tłumaczyła mi, że basiści w zespołach rockowych pełnią taką rolę jak skrzydłowi na boisku piłkarskim. Iskra szaleństwa podkręca atmosferę na boisku. Czy tak jest na scenie?
– Tak, to dobre porównanie.

– Czy wtedy gdy zaczynasz tańczyć z gitarą to wyzwala się ta iskra szaleñstwa?
– Nie rozpatruje tego w ten sposób, tak po prostu czuję muzykę.

– Podobno grasz i śpiewasz na ulicy. W Gorzowie?
– Kiedyś w zespole K&J, który w porywach miał aż trzech członków, później duet. Piszę piosenki, które są zbyt miękkie dla RWA, a nie mam w sobie na tyle charyzmy, by zebrać własną kapelę. Poza tym gra na mieście to piękny eksperyment socjologiczny. Bywam chwalony, intryguję… Większości nie obchodzę, niekiedy wyraźnie komuś przeszkadzam. Gorzów nie jest miastem, gdzie uliczny grajek jest stałym elementem krajobrazu.

– Na chodniku przeszkadzasz? na rogatkach ulic? może trawę i klomby siadając niszczysz?

– Gram na stojąco. Czasem jakieś puszczone samopas dziecko ma problem z zaklasyfikowaniem mnie. Ale zazwyczaj jest miło.

– I znajomi też się trafiają jako przechodni słuchacze?
– Tak, wielu z nich spotykam tylko w sytuacji grania.
Często jest mi głupio, jak wrzucą mi kasę (im z kolei często głupio jest nie wrzucić), ale w sumie wiedzą, że nie wydaję kasy na pierdoły.

– A utwór „Jesteś szalona” w jakich okolicznościach byś zagrał i zaśpiewał?
– Mam sentyment do tego kawałka. Próbowaliśmy kiedyś założyć zespół weselny i zrobiliśmy świetny aranż, ze skrzypcami, nieco na rockowo. Wyciągnij mnie na karaoke 😉

– Ja już miałam okazję Cię w tym utworze słyszeć 🙂 wolałabym coś bardziej wzniosłego! A o czym Ty teraz piszesz piosenki?
– Teraz o uciekaniu z tego miasta i kraju, o smutku lub złej pogodzie.

– Myśli swoje wystukujesz na klawiaturze czy zapisujesz do zeszytu?
– Zależy od tego, gdzie jestem, najczęściej chyba nagrywam na dyktafon w komórce.

– To musi być fascynujące: nagrywać myśli swoje… np. myśl jaką?
– Dobrze brzmiące frazy, np. „po mokrej drodze mknę i moknę”, zupełne pierdoły. Czasem z pierdół powstają jakieś całości.

– Ukończyłeś polonistykę. Jaki wybrałeś temat pracy magisterskiej?
– Pisałem o Piotrze Roguckim, to mój wielki idol. I tezy, że jego teksty mają sens, będę bronił rękami i nogami.

– Twoje wiersze ukazały się na łamach czasopisma literackiego „Pegaz Lubuski”. Niedawno wydano Twój Tomik „Czerwień”. Dlaczego nie uczestniczysz w literackim życiu internetowym?
– Uczestniczyłem, gdy byłem młodszy. Potem przerosła mnie ilość frustratów zostawiających komentarze w stylu „niestety bzdurka, pozdrawiam”.

– Kto zaplatał Ci kiedyś warkoczyki i czy Ci ich nie brakuje?
– Zaplatała mama Martyny, Karolina, Natalia i chyba nikt więcej. Nie myślę o warkoczykach z jakimiś specjalnymi emocjami 😉

– Ile zawodów już wykonywałeś i który był najciekawszy?
– Nie liczę zawodów, żaden nie był ciekawy. Ciekawi byli ludzie, których poznałem.

– Oto pierwsze promienie wiosny… Gdzie jest Twoja Julia…?
– Pierwsze promienie wiosny to metafora, Julia też.
Mam wiosnę w sobie za każdym razem, gdy robię coś twórczego.

I po tej odpowiedzi zagadkowo-poetyckiej pozostawmy kilka wierszy twych:

——————————-

Julia ucieka

Julia ucieka
Jej włosy z jasnych stają się pomarańczowe
Codziennie wymyka się kilka minut wcześniej
Jest już taka mała, zmieściłbym ją w dłoni

Wydaje się, że za kilka dni
Będzie tylko gościem
Później przechodniem, znajomym na „cześć”
By w końcu nie zaglądać tu wcale

Ze słońca zmieni się w wiatr
Będzie szeptać nim „lato”
W modlitwie jednego słowa zawrze swą istotę
I powód odejścia

Zieleń ozdobi śniegiem by stworzyć pozór światła
A błękit po prostu weźmie jakby miała prawo
Zostawi po nim pusty widok na kosmos

W tej pustce ukażą się gwiazdy
Które ona gasiła swym światłem
Ale żadna nie będzie słońcem
Tej nieznanej dla nich planety

Żadna, choćby nawet stała się supernową
Nie wystarczy do ogrzania tego skrawka
kosmosu

Julia ucieka
Lecz mam nadzieję, że wróci
Ona lub nie ona
Wraz z pierwszymi promieniami wiosny

————————————————————


Rozklejanie

To tylko kwestia koncentracji
odpowiednich ruchów
aby zielony jasny dla mnie
był zielonym jasnym dla ciebie

Zauważ
Połączenie miedzy nami się zabliźnia
Pośrodku można już mieć problemy
z odnalezieniem tak wyraźnej – na krawędziach
– odrębności

Gdy tak o tym myślę
gdybam sobie czasem
(w sumie cały czas) Idę dalej i
zachodzi we mnie rozklejenie
Namacalny proces rozpadu i rozrzucenia się
w nieładzie na podłodze

I gdy leżę na ziemi w tych częściach
słyszę jak moje usta wołają ciebie
na co serce podskakuje szybciej
pompując nieruchome powietrze
w górę w górę w górę
Rękoma wystukuję ten rytm
co chodził po głowie (gdzie jest głowa?)
W sumie nie wiem co z resztą
Zresztą sama zobaczysz
bo taki będę jak wrócisz/

Hej w końcu jesteś
Wejdź rozklej się
Tu masz miejsce
I tu i tu
I tu jakaś część może sobie legnąć

Najlepsze chwile to te
w których o tak o
Leżymy sobie

I jesteśmy
wymieszani

————————————————–

Wyobraźnia

Zamknąłem drzwi, których nie ma.
Tak z przyzwyczajenia.
Arogancko pchając klamkę najcięższą na świecie
Usiadłem na szlabanie kolejowym
Tak z przyzwyczajenia
Aby unieść się lekko z wiatrem i odlecieć.
Płynę pod prąd autostradą chmur
Donikąd by czymś się stało.

Zaraz wracam!

———————————————————-

z kamilem

z Kamilem Melerem rozmawiała: Sara Zdzitowiecka
foto z klubu C-60: Marta Niemczyk
foto festiwalowe: Grzegorz Pasek