home Niusy, Wywiady/Recenzje Wywiad z zespołem Dyfër!

Wywiad z zespołem Dyfër!

Lubuskie Dobrze Rockuje / Radio SOK w rozmowie z zespołem Dyfër!

Ekipa Dyfër sama o sobie: Jesteśmy młodymi, utalentowanymi chłopakami, których pasją jest tworzenie własnych utworów i granie koncertów. Zespół Dyfër założyliśmy 26 lipca 2014 roku w Trzcielu. Jak dotychczas swoje koncerty zagraliśmy: 3 x na festiwalu Ramona w Trzcielu, Ostrowie Wielkopolskim, Poznaniu, Szamotułach, Żaganiu, Panowicach, Rybojadach, kilka razy w Pubie Ramona w Trzcielu itd. Gramy muzykę z gatunku trash i heavy metal.

Członkowie zespołu:
Perkusja – Kacper Jabłoński
Gitara – Marcin „Dexter” Bułajewski.
Gitara, voc. – Kamil Jabłoński
Bass, voc. Aleksander Gulczyński

Zapraszamy do lektury!

Lubuskie Dobrze Rockuje: Opowiedzcie o początkach zespołu, jak i kiedy to się wszystko zaczęło?
Kamil: Wszystko zaczęło się pod koniec wakacji 2013 roku, kiedy w naszych gimnazjalnych mózgach zrodziła się myśl o założeniu zespołu. Alek na perkusji, którą odziedziczył po Borku, Łukasz na gitarze prowadzącej, Kacper – gitara basowa i ja na gitarze rytmicznej i wokalu. I w tym składzie, 26 października 2013 roku zagraliśmy naszą pierwszą próbę na salce – pierwsza piosenka jaką próbowaliśmy wykonać to „Another One Bites The Dust”, Queen – potem już było Metallikowe „For Whom The Bell Tolls”. Pomysłów na nazwę było kilka – Kanalia, Methatron, ale ostatecznie ujawniliśmy się światu jako Shocker. Po krótkim czasie Alek opuścił nasze szeregi, na jego miejsce wskoczył dotychczasowy basista, Kacper i przez kilka miesięcy graliśmy w 3, w składzie którym zagraliśmy nasz pierwszy poważny koncert, na II Edycji Festiwalu Ramona w naszej miejscowości, Trzcielu. Jakoś niedługo po tym, do zespołu wskoczył grający na basie Dawid, z którym ułożyliśmy nasze pierwsze 5 piosenek. Gdy graliśmy koncerty, łączyliśmy w setliście nasze utwory z coverami oczywiście Metalliki, Kultu czy Acid Drinkers. Po roku wspólnej gry z Dawidem, nasze drogi się rozeszły i musieliśmy znaleźć jego następcę. Nie trwało to długo, gdyż triumfalnie do zespołu powrócił Alek, oczywiście jako basista. Łukasz niedawno musiał zrezygnować z gry w naszym zespole, ze względu na pracę. Lukę po nim doskonale zapełnił Dexter, który gra z nami od ponad roku na gitarze rytmicznej.

LDR: Skąd pomysł na nazwę zespołu?

Kamil: Historia naszej nazwy jest bardzo ciekawa. Tak jak już wcześniej wspomniałem, zaczęliśmy jako Shocker i z tą nazwą graliśmy przez około 2 lata, do momentu kiedy mailowo nie odezwał się do nas manager kanadyjskiego cover bandu o tej samej nazwie z prośbą o zmianę nazwy naszego zespołu. Ponieważ nie chcieliśmy wylądować na wokandzie, czuliśmy się zmuszeni poszukać nowej nazwy. Wybraliśmy Dyfer – to było słowo którego chrzestny Alka, Borek, używał zwykle w celu opisania zaawansowanego stanu upojenia alkoholowego, więc można powiedzieć, że to jemu zawdzięczamy nazwę.

LDR: Jesteście młodą ekipą na scenie, jakie są Wasze główne inspiracje? Niekoniecznie tylko i wyłącznie muzyczne.

Kamil: Czterech gości, perkusja, bas, gitara rytmiczna + wokal i gitara prowadząca – przecież od razu widać kto jest naszą największą inspiracją. Ale to nie przypadek, bo Metallica to zespół który zawsze nas łączył, choć każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu różni się gustami w rocku i metalu którego słuchamy, nawet od kołyski jak to się ma w przypadku Alka. Ja mogę powiedzieć za siebie, że chyba mam najbardziej melodyjno – harmonijne inspiracje, gdyż jestem fanem Pink Floyd, The Beatles, Alice in Chains, Red Hotów, Dire Straits i Pearl Jam i zespołów, które wymieniają też chłopaki. Z polskiej sceny muzycznej wymienię Republikę, Comę, Luxtorpedę, no i myślę że oprócz mnie, dla Dyfera drugi wspólny mianownik jeśli chodzi o nasze inspiracje – Acid Drinkers. Natomiast jeśli chodzi o teksty – cóż, jestem studentem historii, a jak powiedział Cyceron –
“Historia jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia” – staram się żeby słowa naszych utworów których jestem autorem miały w sobie uderzającą prawdę o życiu i nie unikały jego ciemnej strony, były realistyczne, poruszały tematy bliskie drugiemu człowiekowi, często trudne tematy – śmierci, zdrady, gniewu, nałogów, kłamstw czy depresji.

Dexter: Ja sam jestem fanem różnych gatunków gitarowego grania. Od death metalu przez industrial, doom, czy ostatnio stoner. W każdym z tych gatunków znajdę coś od czego nie mogę się uwolnić tygodniami. Ale przy pisaniu riffów zupełnie się tym nie kieruje. Riff i jego rozwinięcia czy same melodie muszą być porywające i wywoływać emocje tak żeby były ciarki na skórze i chciało się machać głową. Ewentualne inspiracje zdarza nam się odnaleźć, ale to już po napisaniu utworu.

Alek: Od początku moją największą inspiracją był Cliff Burton, ale także John Deacon, Paulo Jr. i Borek. Ulubione kapele, to – prócz wymienionych – Sepultura, Nirvana i Black Sabbath.

Kacper: Jeśli chodzi o perkusję, inspirują mnie Vinnie Paul, Gene Hoglan, Charlie Benante, Ślimak i Vitek Kiełtyka, ulubione zespoły natomiast to Pantera, Death, Down i Cannibal Corpse.

LDR: Jak się ma sytuacja jeśli chodzi o wsparcie Waszych muzycznych poczynań ze strony rodziny? Wiadomo, zawód artysty to ciężki kawałek chleba, czy traktujecie to jako dobrą zabawę, czy jednak jest plan, by granie było Waszym źródłem utrzymania?

Alek: Oczywiście w tej chwili jest to przede wszystkim pasja i zabawa. Rodzina zawsze stała za nami i wspiera na każdym kroku.

Dexter: Dla mnie jest to po prostu spełnianie marzeń! Tylko i aż. Chce to robić jak najlepiej, jak najmocniej i jak najczęściej. Samo granie prób daje mi nie raz takiego kopa, tyle adrenaliny i tyle radości, że czuję totalne spełnienie i euforię. A koncerty to już w ogóle wisienka na torcie i wielkie wydarzenie. Chcę tego jak najwięcej. Teraz, kiedy nagraliśmy materiał DEMO liczymy, że uda nam się trochę więcej koncertować, kiedy już sytuacja wróci do normy oczywiście. A od naszych rodzin mamy wsparcie totalne, za co ogromnie dziękujemy!Kamil: Kacper i ja jesteśmy braćmi i pochodzimy z rodziny “umuzykalnionej”, nasz dziadek był nauczycielem muzyki oraz występował na scenie przez 40 lat swojego życia. Można śmiało powiedzieć, że ta pasja związana z muzykowaniem jest już w naszej krwi od pokoleń. W związku z tym od momentu kiedy postanowiliśmy grać w zespole, nasi rodzice i bliscy zawsze trzymali naszą stronę, a kiedy gramy w okolicy bardzo często są na naszych koncertach. Poza tym, są oni często pierwszymi recenzentami naszych rękodzieł, na szczęście możemy liczyć na szczerą opinię z ich strony, mimo iż stare porzekadło mówi “nie pytaj nigdy mamy o opinię na temat twojej twórczości, ona nigdy Ci najgorszej prawdy nie powie”.

LDR: Wiele się zmieniło przez lata jeśli chodzi branżę muzyczną. Jakie widzicie jasne i ciemne strony tej sytuacji?

Kacper: Mówiąc w skrócie, bardzo łatwo jest się pokazać, ale bardzo ciężko jest się wybić przez natłok zespołów ze wszystkich gatunków i wszystkich stron świata.

Alek: Metal nie jest już teraz tak popularny, dlatego można powiedzieć z całą pewnością, że gramy muzykę prosto z duszy.

Kamil: Ciemną stroną jest to, iż jest trudno teraz się wybić ponad pewien poziom, są na scenie metalowej, również naszej, polskiej, tuzy tego gatunku, które prędko nie odstąpią miejsca kolejnym pokoleniom, gdyż przez wiele lat utrzymują formę na poziomie elitarnym.

LDR: Wiadomo, że młodość rządzi się swoimi prawami. Czy to właśnie entuzjazm i młodzieńcza energia nakręcają Was do działania?

Dexter: Kiedy miałem jakieś 11 już byłem amatorem ciężkich brzmień. Wtedy przestałem muzyki słuchać, a zacząłem ją przeżywać. Zrozumiałem, że jest w tym jakiś przekaz, że to nie tylko dźwięki. Zacząłem się z nią utożsamiać. Już wtedy muzyka dawała mi ogromnego kopa, ogromną dawkę energii i siły, której do tej pory nie znalazłem nigdzie indziej. To mnie napędza cały czas.

Kamil: Z pewnością energia i entuzjazm, ale myślę, że również wiara w swoje umiejętności i chęć dawania od siebie czegoś innym ludziom – danie ekstremalnej rozrywki przez koncert, czy to wspólne śpiewanie z tymi, którzy na nie przybywają, czy wyszalenie się w pogo pod sceną, jak i być może wyrażenie przez nasze utwory tego co leży im na sercu.

Kacper: Nie wiem czy nasz wiek ma coś z tym wspólnego, raczej miłość do muzyki jest głównym powodem naszej motywacji.

LDR: Jakie jest Wasze zdanie na temat sceny metalowej w Polsce, której jesteście częścią? Jest przyjaźń, zrozumienie, wspólny cel – czy jednak więcej rywalizacji, konkurencji i niechęci?

Kamil: Polska scena metalowa jest jedną z najlepszych na świecie. Decapitated, Behemoth, Vader czy Kat, a także te z najwyższej półki krajowej jak Hunter czy Acidzi – to zespoły, które każdy zaawansowany fan metalu zna i pewnie szanuje. Wewnątrz naszego kraju, gdy te zespoły grają trasy koncertowe, często zabierają na supporty zespoły, które dzięki nim przestają raczkować i zaczynają stawiać coraz pewniejsze kroki, to jest świetne i bardzo miłe z ich strony.

Kacper: Są też takie zespoły, które nabrały niewiele więcej sławy, a zachowują się jakby były największymi gwiazdami, ale to jest zdecydowana mniejszość.

LDR: A jak oceniacie rewolucję gatunku, w którym gracie? Są jakieś inne młode załogi, z którymi wspieracie się nawzajem na polu nie tylko muzycznym?

Kamil: Mieliśmy okazję zetknąć się z kilkoma zespołami, które tak jak my, mają krótką historię i pewnie chciałyby zaistnieć i zapaść w sercach polskich metalowców. Prawie każdy z nich względem nas zachowywał się bardzo przyjaźnie i nie doświadczyliśmy z ich strony nieprzyjemności, myślę że podobnie było z naszej strony.

Alek: To prawda, ale trzeba też zaznaczyć że niestety niewiele jest w naszej okolicy zespołów z naszej branży metalowej i były to sporadyczne spotkania z innymi muzykami.

LDR: Jak moglibyście określić pozycję, w której się znajduje obecnie Wasz zespół?

Alek: Mieliśmy teraz bardzo dobry okres, prężnie się rozwijaliśmy i tworzyliśmy nowe kawałki, ale przez to co się teraz dzieje, tak jak u wielu innych braci z metalowego światka zespołowego, jest mały zastój.

Kacper: Underground przez duże A!

Kamil: Na pewno nie stoimy wciąż u podnóża góry, którą jest kariera na polskiej scenie metalowej. Mamy już na tyle dużo piosenek własnych, iż jesteśmy w stanie zagrać półtoragodzinny set, gramy również koncerty, choć nie tak często jak byśmy chcieli, ale na tyle, że gdzieś po szerszej okolicy wieść o nas się szerzy. Wiemy, że mamy również pewne grono fanów, którzy zawsze są z nami na koncertach, to jest super motywujące!

LDR: Ostatnio zarejestrowaliście materiał demo w Międzyrzeczu? Jakie macie dalsze plany i oczekiwania odnośnie tego wydawnictwa?

Kamil: Kiedy opadnie kurz po tej sytuacji, z którą teraz się borykamy, chcemy grać koncerty, a na nich rozdawać naszą płytę, którą niedawno nagraliśmy. Jest na niej siedem utworów – w głównej mierze są to nasze najnowsze kompozycje, których nigdy nie nagraliśmy, bądź nie mieliśmy ich w zbyt dobrej jakości. Także ten materiał będzie służył naszej promocji, uważamy iż jest na tyle dobry, że pomoże nam zaistnieć przed jeszcze większą grupą odbiorców.

Alek: Chcemy dzięki tej demówce przede wszystkim grać!

Kacper: Liczymy na to, że się dobrze przyjmie, chcemy również przesyłać nasz materiał do klubów muzycznych i zespołów, wierząc w zainteresowanie z ich strony.

LDR: Pojawiliście się w studio z gotowymi numerami czy jeszcze w trakcie nagrań materiału powstały jakieś nowe utwory, które na gorąco zarejestrowaliście?

Kamil: Wszystkie utwory były stworzone, ale już w trakcie sesji nagraniowej robiliśmy kolejne, także gdyby pojawiła się okazja na kolejną demówkę, mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy gotowi.

LDR: Czy myślicie o tym, by tworzyć również teksty po angielsku? Czy jednak ojczysty język daje większe możliwości słuchaczom dotarcia do sedna Waszego przekazu?

Kamik: Titus z Acid Drinkers zwykł mawiać iż metal, jako wynalazek anglosaski, musi być wykonywany w języku angielskim. No i bezwzględna większość polskich zespołów zgodnie z tą teorią gra. Uważam, że granie metalu po polsku jest naszą mocną stroną, gdyż jest to rzecz niepopularna, a jeśli spojrzymy na przykład Huntera, który w pewnym momencie zaczął grać po polsku, czy Illusion, wcale nie jest tak, że polszczyzna nie łączy się z riffami. Przy okazji oczywiście pozwala to słuchaczom na większe możliwości dotarcia do sedna naszego przekazu, ale również stawia przed nami wyzwanie, aby nasze teksty miały sens i trafiały w serce i duszę słuchacza.

LDR: Jak sądzicie, czy mieszkając w innym rejonie kraju, a nawet świata, Wasza muzyka miałaby inne oblicze? Czy jest takie miejsce, do którego chcielibyście się przeprowadzić?

Kacper: Na pewno byłoby łatwiej w miejscu gdzie jest o wiele więcej lokali, w których można grać, bo w naszej miejscowości i okolicach jest ich niewiele, a także nie ma zbyt wiele zespołów grających tą samą muzykę. Natomiast im bliżej dużych miast jak Poznań czy Kraków, tym większe zainteresowanie, są też zespoły. Za to na świecie, w tym temacie górują skandynawia i Stany Zjednoczone.

Alek: Myślę, że mogłyby nas wtedy inspirować inne zespoły, tak jak to było w przypadku Sepultury, u której słychać lokalne naleciałości, albo jak u zespołów metalowych ze skandynawii.

Dexter: Pewnie, że jest ogrom miejsc na świecie, gdzie jest cieplej, ładniej czy przyjemniej ale wiesz… Tu jest mój dom. Z resztą mam teorię, że to właśnie ludzie, których spotykasz na swojej drodze mają większy wpływ na to kim jesteś, jakiej muzyki słuchasz, czy później tworzysz, niż miejsce, w którym mieszkasz. Pochodzę z małej miejscowości. Od początku przygody z muzyką, przez długi czas w moim całym otoczeniu miałem tylko jednego kolegę, który podzielał zamiłowanie do ciężkiej muzyki. Tylko jednego spośród wszystkich znajomych! Wszyscy słuchali techno albo rapu. Ale to nie miało kompletnie żadnego znaczenia, bo byłem już zarażony ciężkimi brzmieniami od starszej siostry. To ona zapoznała mnie z ambitniejszą muzyką i podsuwała kasety Metalliki, Aerosmith, Offspring. Nie było już dla mnie ratunku. Jestem pewien, że gdziekolwiek na świecie by się to nie wydarzyło, skończyłoby się tak samo. Dziękuje Ci Aga, że podzieliłaś się ze mną tym muzycznym światem – Twój młodszy brat!

LDR: Koncerty są prawdziwą kwintesencją bycia muzykiem i zespołem. Są w Waszym dorobku jakieś sztuki, które szczególnie Wam utkwiły w pamięci i macie z nimi związane jakieś wyjątkowe wspomnienia?

Kamil: Ja zawsze będę darzył sentymentem nasze koncerty w rodzinnym Trzcielu, w Barze u Jacka, które stały się taką co półroczną tradycją. Dzięki nim zyskaliśmy pewnie uznanie i szacunek wśród lokalnych fanów muzyki i ostrego brzmienia, gdyż za każdym razem pod sceną pojawiało się coraz większe grono i to naprawdę – duże grono!
Alek: Pamiętam koncert w Ostrowie, kiedy Kamil nie mógł z nami jechać i przejąłem pałeczkę wokalisty!
Kacper: Mi zapadł w pamięci koncert w Szczańcu, ze względu na niezwykle profesjonalnego i miłego technicznego, bo zwykle albo sami się nagłaśniamy, albo techniczni są, jak to niestety zwykle bywa, niemili dla młodych zespołów.

LDR: Czas epidemii to moment wyjątkowy dla nas wszystkich. Artystom na pewno jest ciężko. Brak koncertów rekompensujecie sobie innymi aktywnościami muzycznymi? Jakie macie pomysły na zespół w tych trudnych chwilach?

Kamil: Nauka nowych zagrywek, ćwiczenie solówek, przy okazji tworzenie riffów, również pisanie tekstów, ale przede wszystkim przyjemność z grania ulubionych utworów ulubionych artystów z odtwarzaczem!

Kacper: Jeśli chodzi o mnie to sytuacja jest nieciekawa, bo moja perkusja stoi na salce w kwarantannie i niestety nie mam do niej dostępu.

Alek: Czekamy po prostu na koniec epidemii, póki co, zostaje nam pogrywanie w domach.

LDR: Czy ten trudny okres zachęca Was do tego by odreagować go w postaci nowych utworów/tekstów? Czy w dalszej przyszłości możemy liczyć w związku z tym na nowy materiał w postaci albumu inspirowanego obecnymi wydarzeniami?

Dexter: Przyznam, że w moim przypadku ta sytuacja nie sprzyja tworzeniu. Nie spodziewałem się tego. Mam teraz bardzo dużo czasu i sięgam po gitarę, ale głównie ćwiczę zagrywki, albo uczę się jakichś kawałków i gram z muzyką. Widocznie lepiej mi sie tworzy bez dodatkowych obciążeń psychicznych.

Kacper: Utwory tworzą się cały czas, bez względu na to czy jest epidemia czy nie. Natomiast jeśli chodzi o warstwę tekstową, odpowiada za nią Kamil.

Kamil: Na pewno ten czas da owoce w postaci nowych utworów i tekstów, choć wcale nie musi być to temat samej epidemii i tej masakry, którą wyrządza od kilku miesięcy. Może warto będzie skupić się na tym co będzie po tym wszystkim, świat w końcu da nam drugą szansę na bycie lepszymi.

Alek: Wszystko wyjdzie w praniu…

LDR: Sytuacja jest jaka jest obecnie i czekamy wszyscy na rozwój wydarzeń. Czego Wam brakuje najbardziej teraz, co być może nie do końca było docenianie wcześniej?

Kacper: Najbardziej brakuje nam spotkań towarzyskich, ale też możliwości pójścia sobie po prostu poćwiczyć.

Dexter: Mi brakuje takich bezpośrednich, nieograniczonych kontaktów z ludźmi. Teraz widząc innego człowieka, czy obcego czy nawet osobę bardzo bliską, każdy automatycznie zachowuje dystans. Zaczynasz się bać ludzi, oddalasz się. Wiem, że tak trzeba, nie dyskutuję z tym, ale źle się z tym czuję.

Alek: Bardzo brakuje nam prób i spotkania w gronie zespołu przy piwie i tym podobnym.

LDR: Jak sądzicie czy świat po tym całym zamieszaniu, które jest obecnie stanie się innym, lepszym miejscem?

Dexter: Na pewno nie będzie lepszy, ale na pewno będzie inny…

Alek: Myślę, że nie ma co aktualnie spekulować, bo sytuacja jest na tyle dynamiczna i nie do przewidzenia, że to jakim świat będzie to się okaże, nie możemy nawet brać przykładu z poprzednich epidemii takiej jak np. grypa hiszpanka sprzed stu lat, bo sytuacja jest wyjątkowa. Po wszystkim może być ciężko, jeśli chodzi o sytuacje w państwie, ale miłość do muzyki nigdy nie umrze w ludziach.

Kamil: Tak jak wspomniałem wyżej, jestem przekonany, że będziemy w takim punkcie, iż będziemy mogli wyciągnąć wnioski z błędów które popełniliśmy, na przykład w relacjach międzyludzkich.

Kacper: Wierzę, że na pewno będzie lepiej, bo ta sytuacja sprawi iż ewoluujemy i będziemy lepiej przygotowani na następną ewentualną epidemię.

LDR: Jakie znaczenie ma według Was sztuka w sensie ogólnym, a szczególnie muzyka?

Kamil: Sztuka zawsze budzi emocje, daje przypływ adrenaliny, albo uspokaja, jest jak lek. Muzyka jest dla mnie jeszcze wyższym stadium tej sztuki, gdyż pobudza również wyobraźnię, pozwala tworzyć w naszej głowie obrazy przez dźwięki i słowa, odzwierciedlające odpowiednie uczucia.

Kacper: Sztuka to jest coś co ma w założeniu wywołać jakieś emocje u odbiorcy. Muzyka ma za to jeszcze gałąź rozrywkową, co już nie jest sztuką.

Alek: Sztuka to swojego rodzaju język duszy, kiedy dwie osoby spotykają się np. na koncercie – nie mówią tym samym językiem, ale słuchają tej samej muzyki i w pewnym sensie mogą się między sobą dogadać. Sztuka też kształtuje każdego z nas, nadaje nam kształt i ukierunkowuje nas przez całe życie

LDR: Gdybyście chcieli zachęcić ludzi do posłuchania Waszej muzyki lub przyjścia na koncert to jakie słowo idealnie by oddało Waszą twórczość?

Alek: Szczerość!
Kacper: Metal!
Dexter: Ogień!
Kamil: Afterparty!

LDR: Jak wszyscy, macie swoich muzycznych idoli. Jakie jest Wasze największe muzyczne marzenie i gdzie widzicie siebie za… 5,10,20 lat?

Kamil: Myślę że na naszej liście marzeń niektóre zaczynają się oznaczać jako wykonane, tak jak np. demówka, ale lista jest jeszcze bardzo długa, od występów na wspólnej scenie z idolami, po wydanie i sprzedanie płyty z prawdziwego zdarzenia, poprzez występ na PolAndRocku, czy koncert w pełnym fanów klubie! Za 20 lat chciałbym wrócić do tego wywiadu i powiedzieć ile się zmieniło oraz powiedzieć, że nadal gramy i to z taką samą pasją i zacięciem jak wtedy.

Kacper: Chciałbym po prostu widzieć siebie na scenie, z taką samą pasją, ale zawodowo.

Dexter: Marzenie muzyczne? Grać jak najwięcej, jak najlepiej i z najlepszymi! I oczywiście do tego nie dopłacać!

LDR: Mamy nadzieję, że szybciej niż później spotkamy się na Waszym koncercie. Na koniec jeszcze pytanie od wszystkich Waszych fanów, czytelników Lubuskie Dobrze Rockuje oraz słuchaczy Radio SOK. Czego sobie i fanom życzycie?

Dyfer: Naszym fanom, słuchaczom i ekipie Radia SOK oraz czytelnikom Lubuskie Dobrze Rockuje życzymy bezpieczeństwa, dużo uśmiechu, poczucia wspólnoty w tej sytuacji i zdrowego rozsądku, żebyśmy wszyscy szybko mogli się spotkać i poszaleć, a najlepiej na koncercie Dyfera!

Z zespołem Dyfer rozmawiał Jacek Hardyk

 

sdr

dyfer03 dyfer06

One thought on “Wywiad z zespołem Dyfër!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *